NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Skrzydło ćmy, czy kamień twierdzy – z czego budować swój świat???

„Ja pani pomogę” słyszę czasem energiczny głos. „Proszę, niech mi pani poda dłoń, zakupy, miejsce docelowe, do którego chce pani dojść”. Gdzieś w tle, czai się niewypowiedziana kwestia. Ni to prośba, ni zachęta, ni zdanie oznajmujące, czy rozkazujące: „Proszę, niech mi pani zaufa”.

Nikt z nas nie jest samotną wyspą na oceanie życia. Nikt nie jest całkowicie samowystarczalny i niezależny. Osoby doświadczające niesprawności częściej od innych potrzebują różnorakiego wsparcia, a co się z tym wiąże, częściej też muszą podjąć szybką decyzję: „ufać, czy nie ufać”? Sprawa ta jednak dotyczy każdego, w mniejszym lub większym stopniu.



Niektórzy z moich znajomych mówią i pokazują, by nie ufać ludziom niedawno poznanym, świeżo napotkanym na ulicy. Są oni w moich oczach sztywni, zamknięci w sobie, podejrzliwi w kontaktach. Całe miasta otoczone grubym murem z ciężkimi wrotami. A najlepiej, gdy przed murem jest fosa. A najlepiej już w drastycznych przypadkach, gdy miasto otoczone jest przez góry, ze wszystkich stron. A góry jeszcze otaczają nieprzebyte leśne zastępy. Kto lubi, gdy jest się wobec niego z gruntu podejrzliwym? Owszem, można tę podejrzliwość czasem skutecznie maskować uprzejmością, ale ludzie z intuicją i doświadczeniem życiowym czują ją podskórnie, jako swoiste napięcie wewnętrzne. Z drugiej strony mam też wśród grona znajomych ufne dzieci. Ci zapraszają do siebie do domu po pierwszym wspólnie wypitym piwie lub wypalonym papierosie. Tymi z kolei czasem mam ochotę potrząsnąć i zapytać dokąd oni zmierzają, biegnąc tak w ogień? Wieczne ćmy ze zwielokrotnioną szansą na spalenie. Oczywiście, opisałam skrajności. Każdy z nas znajduje się gdzieś na kontinuum tej skali, bliżej jednego lub drugiego bieguna.

Nie byłabym sobą, gdybym nie zadała sobie pytania o to, do której grupy mi bliżej: ciem, czy twierdz? Oczywiście, bliżej mi do ćmy, z tym łatwiej się żyje. . Staram się jednak z tym nie przesadzać.

Pewnego razu ktoś podał mi zły numer tramwaju, a ja do niego wsiadłam. Jechałam do znajomej na sylwestra więc byłam objuczona wszystkim, co ciężkie i nieporęczne. Zorientowałam się, że źle jakoś jadę i musiałam się szybko przesiadać. Pan powiedział mi, że mój tramwaj stoi za tym więc wybiegłam z tramwaju o mało nie gubiąc części balastu. Przy wysiadaniu pewien pan zaproponował, że coś ode mnie weźmie i pomoże mi. I nie pamiętam już, czy dałam mu coś cennego, czy nie. Po prostu mi pomógł się przesiąść i wsiadł ze mną do drugiego tramwaju. Jako osoba niepełnosprawna częściej ufam ludziom, bo częściej potrzebuję ich doraźnej pomocy. Mam świadomość, że zawsze i wszędzie trafić mogę na człowieka, który wykorzystać może moje słabości. Ale któż z nas nie jest na to narażony? Nie chadzam w nieznane, odludne miejsca z obcymi ludźmi, po zmroku nie zapuszczam się w owiane niechlubną sławą okolice, nie przystaję z tutejszą grupą młodocianych przestępców. Żyję, pozwalam żyć innym. Ufam i sprawdzam, czy warto.

I na koniec pytanie: czy warto być twierdzą, czy ćmą? Co się opłaca bardziej? W moim rozrachunku także wychodzi mi ćma.
Dlaczego? To proste:

* Poznajesz nowych ludzi, którzy przyczynić się mogą do poprawy jakości wybranych aspektów w twoim życiu.

* Ufając, dajesz do zrozumienia, że na tobie również można polegać.
* Doświadczasz czegoś nowego.
* Dowiadujesz się więcej o sobie.
* Walkę z całym okrucieństwem świata pozostawiasz innym.
* Uczysz się asertywności.
* Mniej się martwisz, stresujesz.
* Żyjesz bardziej intensywnie.
* I wiele innych…
Trwa ładowanie komentarzy...