NATEMAT POLECA Pojechaliśmy do Puszczy Białowieskiej. To nie kornik i minister Szyszko są największymi szkodnikami

Kiedy niepełnosprawny ma prawo gburem być?

Odpowiedź jest prosta: gdy naruszane są jego terytorium, prawa, cielesność, godność, poczucie bezpieczeństwa etc. Podobnie dzieje się w przypadku młodzieży w dresach, pana sprzed monopolowego, urzędnika, kasjerki, dyrektora zarządzającego finansową instytucją. Podobnie jeszcze, jak w przypadku Twoim, drogi czytelniku, droga czytelniczko. Nikt niestety, nie jest święty. Niesympatyczne odzywki, odpychanie kogoś, kto chce pomóc, wzrok pełen wyrzutu, niekoniecznie świadczyć muszą o braku wychowania, czy obniżeniu poziomu intelektualnego osoby niepełnosprawnej. Istnieją bowiem sytuacje, które przy nagminnym powtarzaniu się, wytrąciłyby nawet świętego z równowagi. Oto pięć sytuacji tego typu.

1. Wciskanie na siłę niechcianej pomocy. Ja rozumiem, że każdy pragnie widzieć się szlachetnym człowiekiem, ale wkręcenie sobie scenariusza, że oto stoi osoba z białą laską i tak bezradnie wygląda, czy ktoś na wózku wzbudza tony litości i dlatego trzeba pomóc mu za wszelką cenę, wszelkimi środkami, nie zważając na odmowę, złość, czy nawet panikę osoby nie chcącej przyjąć pomocy jest wysoce niepożądane. Wydobywać może bowiem z najspokojniejszej osoby pokłady frustracji i złości, przy często pojawiających się tego typu sytuacjach. Mało tego, stwarzać może również realne zagrożenie bezpieczeństwa osoby z niesprawnością, gdy osoba usilnie pomagająca nie wie tak naprawdę, w jaki sposób pomagać. Niejednokrotnie zdarzyło mi się, że ktoś chcąc mnie gdzieś doprowadzić chwytał za uprząż psa, co powodowało w psiej mojej pomocnicy totalną dezorientację.



2. Wypytywanie o życie prywatne, w tym intymne wszak szczegóły związane z niesprawnością. Nie każdy chce mówić o chorobie, o doświadczeniach czy dolegliwościach. Nie każdy po przebytym wypadku biegnie na portal społecznościowy i tam na tablicy zamieszcza zdjęcia choćby oderwanych od tułowia własnych kończyn, jako swoistą pamiątkę mówiącą o tym, jak teraz zmieniło się życie osoby poszkodowanej. Każdy ma prawo do prywatności. Najgorzej jest, gdy ciekawska bądź ciekawski napadną z Nienacka na ulicy na osobę, która stosunkowo niedawno utraciła sprawność i przezwyciężając bariery te w sobie i na zewnątrz, próbuje żyć aktywnie. Bardzo łatwo po takim wścibskim ataku się z powrotem schować do swojej jaskini, liżąc na nowo otwarte rany.

3. Użalanie się nad niepełnosprawnym. Łzy proszę zostawić sobie na ślub córki, bądź syna, nadmiar lepkiej od współczucia litości skierować na własną osobę. Dowartościować się proszę w inny sposób,. Litowanie się, to pozbawianie godności, autonomii, to obniżanie wartości każdemu osiągnięciu osoby niepełnosprawnej. Postaraj się nie mierzyć innych miarą własnych osiągnięć, spróbuj znaleźć miarę jak najbardziej adekwatną, dopasowaną do danej osoby.

4. Uporczywe zwracanie się do osoby trzeciej, miast do niepełnosprawnej. Ten punkt, co by o nim nie mówić, ewidentnie godzi w godność osoby z niesprawnością. Może i osoba niepełnosprawna przyszła załatwić urzędową sprawę z opiekunem, ale póki nie jest ubezwłasnowolniona, chce prawdopodobnie, by zwracano się bezpośrednio do niej, jako do interesanta właściwego. Chce i ma prawo do aktywnego, świadomego uczestnictwa we własnym życiu, do nieograniczonego przez uprzedzenia kontaktu z innym człowiekiem. W każdej sprawie, w każdych okolicznościach.

5. Utrudnianie życia osobie niepełnosprawnej. Nie napiszę tu o społecznych, instytucjonalnych, architektonicznych, prawnych, czy innych przejawach dyskryminacji, ale o tym, co jednostka sama z siebie może wyprodukować, by uprzykrzyć życie osoby niepełnosprawnej. Chodzi tu m.in. o wszelkie poruszanie się bez używania narządu wzroku w przypadku jego posiadania, skutkiem czego, potrącić łatwo osobę poruszającą się w tłumie nieco wolniej, łatwo wytrącić kulę, czy białą laskę z dłoni, bez czego ani rusz. Mi osobiście już dwukrotnie w przeciągu dwóch miesięcy zdarzyło się, że spieszący się przechodzień wszedł pomiędzy mojego psa przewodnika, a mnie. Nie policzę natomiast sytuacji, ile razy w centrum warszawy ktoś wpadł na mnie nosem w nos. Ani to miłe, ani zabawne. Zapewniam, budzi złość, gdy pośród wszechobecnego rozgardiaszu, szumu aut, muzyki, stukotu ludzkich kroków, popychań i poszturchiwań, chcę rozeznać się w terenie.

Podałam pięć przykładowych grup sytuacji, w których osoba niepełnosprawna, czyli taka, której z gruntu jest nieco trudniej, może się nieźle zdenerwować. I nie chodzi mi o to, że zdenerwować się może na bliskich sobie ludzi. Chodzi o przypadkowego, zwykłego człowieka, o losową sytuację, w której możesz się znaleźć każdego dnia, gdy tylko zamykasz drzwi swego domu. Bo nigdy nie wiesz, kogo i gdzie spotkasz. Dla tego pamiętaj: pomagaj wyłącznie za przyzwoleniem, chyba, że życie, czy zdrowie osoby z doświadczeniem niesprawności jest zagrożone i należy interweniować błyskawicznie. Bądź taktowny/a, gdy zaczynasz swobodną pogawędkę z nieznajomą ci osobą. Z oceną osiągnięć osoby niepełnosprawnej wstrzymaj się do jej bliższego poznania. Zwracaj się do tego niepełnosprawnego bezpośrednio, nie ugryzie cię raczej. Patrz, gdzie i jak chodzisz, co czynisz, co mówisz. Jeszcze jedno: uśmiechaj się.
Trwa ładowanie komentarzy...