Przywileje niepełnosprawnych w krzywym zwierciadle

Niepełnosprawność, to współcześnie taki mniej więcej stan szlachecki. Co prawda niesprawni groszem nie śmierdzą, ale znani są z historii ludzie szlachetnie urodzeni, choć bez majątku.

Temat ten chciałam poruszyć już dawno temu, ale brakowało mi ambicji i odwagi. Przywileje, o których tu piszę , nie mają majątkowego charakteru, a często napawają mnie niestety goryczą.


Osoba niepełnosprawna zasadniczo nie musi być ambitna. W ogóle ze społecznego i zawodowego punktu widzenia nie potrzebuje pracować, poszerzać horyzontów. Nikt jej prosto w oczy nie powie, że jest gnuśna, gdy od wieków siedzi w rodzinnym domu na rencie. A ile razy sprawna jednostka słyszy ten oto tekst: „Kiedy się za siebie weźmiesz? Masz trzydziechę na karku, to niedojrzałe gdy się mieszka w tym wieku z rodzicami.” Fakt jednak pozostaje faktem: osobie niepełnosprawnej o wiele trudniej znaleźć zatrudnienie. Ale jeśli nawet nie próbuje, to nic. Wolno jej, w tym zakresie jest nietykalna. Nie musi też poszerzać grona znajomych. Zasadniczo, w ogóle nie musi mieć znajomych. Skoro znajomych nie, to też partnera. Dzieci. Związku. Seksu. Temat seksualności jest wciąż tabu w wielu środowiskach, gdzie króluje niepełnosprawność. A wygląd? Dajmy sobie z tym spokój. W telewizji to i owszem, niepełnosprawny człowiek wyglądać powinien, ale na ulicy, gdzieżby. Fleją zwykłą być może, proszę bardzo. A co, powiesz niewidomej osobie, że ma plamę na koszuli? Jest taka dość popularna w pewnych kręgach niewidoma osoba, o której słyszałam od innych ludzi, że chadza beztrosko w poplamionych ubraniach. Mało prawdopodobne, by do tego stopnia nie przejmowała się opiniami innych, żeby robiła to celowo. Może się też taki niepełnosprawny zachowywać w sposób odbiegający od przyjętych norm, nadeptywać innym na odciski. Zwrócisz uwagę wózkowiczowi, że stanął w autobusie tak, iż nie możesz oddychać? Nie potrzebuje też się troszczyć taka osoba o to, że za dużo narzeka – w końcu ma do tego prawo. Nic, że każdemu bokiem to wyłazi. Jedno sprytne pytanie załatwić może wszelkie wypowiadane z onieśmieleniem pretensje: „naprawdę chcesz się ze mną zamienić na życia? Nawet nie wiesz jak to jest gdy się nie może…” Ze względu na ciężki do podźwignięcia los, osoba niepełnosprawna może być sobie ponurakiem.

A może by tak powiedzieć temu niepełnosprawnemu: „uśmiechnij się wreszcie”, ale co, jeśli odpowie „ty to masz się z czego śmiać, ale ja?”. I tu nastąpić może szereg przytłaczających powodów, dlaczego taka osoba ma trudniej od ciebie. Jeszcze tłumaczyć byś się musiał ze swojej sprawności, swojego szlachetnego zdrowia. Nie chcesz tego, więc na wszelki wypadek nic nie mówisz. Przyznajesz tym samym święte prawo do ponuractwa przez 25 godzin na dobę. Ba, powiem więcej: często jestem zachęcana do robienia grobowych min. Wiele razy słyszałam od obcych ludzi na ulicy: „ojej, ty biedna taka siaka. Ciężko ci w życiu, prawda? Z psem cię nigdzie nie wpuszczają, prawda?”. Mówię, że nie, że jest całkiem przyjemnie. Słyszę: „no tak tak. Przyzwyczaiłaś się, dlatego tak mówisz. Ale jednak ci ciężko, tego nie możesz, tamtego nie możesz, biedna jesteś”. Tak trudno widocznie pojąć, że życie moje, jak każdego, to radość i smutek, a nie przyzwyczajeniem. Często muszę się nieźle nakombinować, by osiągnąć to, co innym przychodzi łatwo, nie ma więc nawet mowy o rutynie. Niewiele osób potrafi wyjść poza utarte schematy i rozmawiać otwarcie o różnicach w postrzeganiu świata, o pewnym darze istnienia w trochę inny sposób, jaki dała mi niepełnosprawność, a także o tym, co mi zabrała. A czy powiesz osobie z doświadczeniem niesprawności, że nie można z nią wprost wytrzymać, gdy jej zachowanie zaczyna przekraczać normy twojej tolerancji? Nie, oczywiście, że nie, bo to z tobą jest coś nie tak, względnie z całym tym popapranym światem. Oczywiście osoba niepełnosprawna może sobie osiągnąć sukces, proszę bardzo, mamy równouprawnienie. Będzie wtedy wychwalana pod niebiosa, noszona na rękach zachwytu. Ale tak naprawdę niczego nie musi. Pełen luz. Czy na pewno?

Nie, tak dobrze osoba niepełnosprawna nie ma. W zamian za przywileje, zabrania jej się robienia paru rzeczy oraz zachowywania się w pewien określony sposób. O tym może jednak kiedy indziej.
Trwa ładowanie komentarzy...